Temat: Wspomnienia z PRL-u • fraszka 39/51

Była w Warszawie knajpa, co „Młynów” się zwała,

milicyjna suka zawsze tam czuwała.

Do izby wytrzeźwień stamtąd go zdjęli,

lecz wypuścili, bo miejsca nie mieli.

Płaszcz przenicował, gdy go zdejmował,

kto by się głupstwem takim przejmował.

Ulotka z kieszeni mu wystawała,

bezczelna „władzę” o drogę pytała.