Temat: Wspomnienia z PRL-u • fraszka 29/51

Dozorcą domu był pierwszy sekretarz,

dyrektorzy walcowni w nim mieszkali.

Że po Dziedzicach się rozbijali uciął im mówkę.

- No bo wicie towarzyszu jamnika mieliśmy,

nóżki go bolały, musieliśmy wsiąść w taksówkę.

*

Każdy dozorca

najchętniej swego

pilnuje wzorca.